Pamiątki burzliwej historii, czyli wieś widmo – Małga

Stoi pośród powyginanych, starych drzew i czarnego bzu, który zdążył już rozpanoszyć się po całej okolicy. Niszczejąca z rozsypującym się dachem. Wśród wczesnowiosennych, jeszcze bezlistnych gałęzi i przy akompaniamencie krzyków żurawi znad pobliskiej rzeki robi niesamowite wrażenie. Nawet za dnia po plecach przebiegły nam ciarki, a włosy stanęły dęba. Stara, samotna wieża nieistniejącego już kościoła w zapomnianej miejscowości smutno przypomina o minionych czasach.

Niedaleko znanej i ruchliwej trasy S7 leży niemal zupełnie zapomniana kraina. Można ją nazwać mazurską Atlantydą. Niewielu pamięta już o miejscach, które jeszcze sto lat temu tętniły życiem. Tutaj powiedzenie, że historia lubi zataczać koło, nabiera mocy. Zaczęło się od bitwy wiosną 1807 roku, a skończyło na zniknięciu z map dziewięciu wsi przeszło 60 lat temu. Historia była okrutna. Nielicznym mieszkańcom udało się uciec, część została zabita, a ocalali, próbując odbudować dawne życie, zostali zaskoczeni apokalipsą. Wojsko zawłaszczyło tereny, wysiedliło ludność. Gospodarstwa zostały zburzone, spalone albo rozebrane i wywiezione. Są teraz częścią ścian warszawskich kamienic. Do dziś po budynkach pozostały fundamenty, stare schody, piwnice i porozrzucane cegły.

Wieża kościoła w Małdze.
Wieża kościoła w Małdze.
Schody do nie istniejącego domu
Schody do nieistniejącego już domu.

Tuż nad prawym brzegiem rzeki Omulew, raptem 30 km od Szczytna, na granicy powiatów szczycieńskiego i nidzickiego mieszkali Mazurzy. Ich historia na tych terenach sięga czasów staropruskich i krzyżackich. Wówczas największa wioska w okolicy nosiła nazwę Malien, tak też nazywała się rzeka Omulew. Teraz miejscowość widnieje jako Małga. Tam właśnie udaliśmy się w pierwszy wiosenny weekend tego roku. Do wsi widmo.

Rezerwat przyrody Małga
Rezerwat przyrody Małga.

Wszystkie drogi prowadzą do Małgi

Małga znajduje się na obszarze dawnego poligonu wojskowego w Muszakach. Wieś leży niemal w jego centrum. To ogromy, obecnie niezagospodarowany teren, poprzecinany piaszczystymi drogami, które niegdyś łączyły wsie. Niektóre z tych dróg mają niemal czarny kolor. To za sprawą rud żelaza, a dokładniej żużlu z dawnej kuźnicy w Małdze, Wielbarku i innych miejscowości. Drogi te mają 15 km długości, najbardziej znana to “Czarna szosa”. Nią dotarliśmy do Małgi leżąod strony trasy Nidzica-Jedwanbo.

Czarna szosa prowadząca do Małgi
Czarna szosa prowadząca do Małgi.

Już z daleka wieża kościelna zamajaczyła nam na horyzoncie. Centrum Małgi stanowił niegdyś neogotycki kościół z czerwonej cegły wraz z otaczającym go cmentarzem. Teraz nad okolicą góruje samotna wieża i wielki świerk. Reszta miejscowości spoczywa w gruzach. Naprzeciwko kościoła widać ruiny starej szkoły, apteki i karczmy. Dalej spod ziemi wystają resztki fundamentów domów mieszkańców – Bartników, Dreyer’ów, Samoyskich, Napierskich i Tischler Nowaków.

Pozostałości cmentarza parafialnego.
Pozostałości cmentarza parafialnego.

Walki o Małgę

Małga była świadkiem dwóch bitew na przestrzeni 100 lat. Podczas pierwszej w 1807 wojska polskie trzykrotnie odparły armię rosyjsko-kozacką podczas wojen napoleońskich. Druga między Niemcami a Rosją w 1914 zakończyła się zwycięstwem zachodnich sąsiadów. Rosyjskich zabitych pochowano przy drodze z Małgi do miejscowości Piec. Jednak to dopiero II wojna światowa przyniosła najwięcej zniszczeń.

Pierwsze oddziały radzieckie dotarły tu w styczniu 1945 roku. Jednak dopiero drugi przemarsz żołnierzy przyniósł ze sobą zniszczenia i strach. Radziecka armia uważała lokalną ludność za faszystowskich wrogów. Doszło do licznych morderstw i gwałtów. Ci, którzy przeżyli ukryli się w Małej Małdze. Po wojnie ludność wróciła do zniszczonej wsi. W 1947 przybyli do Małgi wysiedleńcy z akcji Wisła. Głównie Ukraińcy. Ciężka sytuacja sprawiła, że starzy mieszkańcy wraz z ukraińskimi emigrantami wspólnymi siłami odbudowywali wieś i raz w miesiącu wspólnie modlili się w jednym kościele. Msze odprawiał ewangelicki pastor Otton Wittenberg z Pasymia, z czasem zaczął przyjeżdżać także olsztyński pop.

Kamień fundamentowy z datą budowy kościoła 11. V. 1900
Kamień fundamentowy z datą budowy kościoła 11. V. 1900.

Epilog Wsi

Rok 1954 przyniósł ze sobą kolejne wielkie zmiany. Nad rzeką Omulew powstał poligon wojskowy Muszaki. Małga została zburzona doszczętnie. Za wyjątkiem kościelnej wieży, która stanowiła punkt orientacyjny. Poligon istniał do lat 90, a natura pochłonęła pozostałości po Mazurach i obydwu wojnach.

Podpisy żołnierzy wyryte w cegłach.
Podpisy żołnierzy wyryte w cegłach.
Pozostały tylko resztki piwnicy.
Pozostały tylko resztki piwnicy.

Wieżę otaczają rozrośnięte czarne  bzy, które mieszkańcy sadzili kiedyś przy swoich domostwach. Wewnątrz niej znajdują się stare belki, resztki drewnianej konstrukcji, którą można się było dostać na szczyt. Mury pokryte są licznymi podpisami z lat działania poligonu – od 1957 roku do początku lat 90. Wokół wieży spod ziemi i zaschniętych liści wyłaniają się pozostałości nagrobków. Niektóre z grobów wciąż są odwiedzane. Stoją na nich kwiaty i wypalone znicze. Na tabliczkach można doszukać się jeszcze nazwisk dawnych mieszkańców.

Wieża kościoła w gąszczu bzu.
Wieża kościoła w gąszczu bzu.

Mazury kryją w sobie wiele tajemniczych miejsc. Niewielu o nich wie lub pamięta. Te miejsca to niemi świadkowie burzliwej historii Mazur. Warte są odwiedzenia i chociażby chwycenia za aparat, by historia przetrwała dalej.

Wnętrze niszczejącej wieży.
Wnętrze niszczejącej wieży.

3 Replies to “Pamiątki burzliwej historii, czyli wieś widmo – Małga

  1. Całkiem niedawno odwiedziłam również taką nieistniejącą już wieś w okolicach Lidzbarka Warmińskiego. Nie ma ona tak ciekawej przeszłości (albo ja jej nie znam) ale przewodnikiem była osoba mi bliska i mieszkająca w tej wsi od 1947 do 1968 roku. Takie chwile są bardzo cenne i takie historie jak ta opowiedziana wyżej także:)
    Wspominacie o krzewach czarnego bzu. Dawniej sadzono go przy domostwach albowiem wierzono, że krzew ten posiada magiczną moc. Posadzony w pobliżu miał chronić obejście przed uderzeniami pioruna. Ludzie bali się tego krzewu bo kojarzył się z duchami zamieszkującymi jego korony. Nikt nie ośmielił się wyciąć bzu. Traktowany był z szacunkiem do tego stopnia, że niektórzy przechodząc obok pochylali głowy. Tyle w kwestii dawnych wierzeń:) Pozdrawiam.

    1. Piękna historia o tym bzie. Nie mieliśmy pojęcia, że po to był sadzony. Raczej sądziliśmy, że ze względu na możliwość zastosowania owoców bzu w kuchni. 🙂
      Dziękujemy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *