Poznań po naszemu – Jeżyce, Stary Rynek i Ostrów Tumski

Panorama Poznania z wieży Przemysła.

Albo mijaliśmy go łukiem, jadąc dalej albo stanowił miasto przelotowe – wpadało się na moment i dalej, jazda. Tym razem skupiliśmy się tylko na Poznaniu, spędzając tam cały weekend.

I co? I weekendu nam zabrakło…

Jeżycka klasyka , czyli stare kamienice, bramy, ulica Staszica i Rychu Peja

A tak się składa, że u nas w domu często leci polski rap. A jak polski rap, to i Peja. A jak Peja to Poznań. A jak Poznań to i Jeżyce. I ulica Staszica. Nie mogło nas tam nie być.

Poznańskie Jeżyce.
Poznańskie Jeżyce – wyremontowana część.
Poznańskie Jeżyce.
Poznańskie Jeżyce.
I LO im. Karola Marcinkowskiego
I LO im. Karola Marcinkowskiego, inaczej „Marcinek” przy ul. Bukowskiej.

Oprócz tego, że to dzielnica, gdzie wychował się raper, to jest to także miejsce pełne pięknych, starych kamienic, ciemnych, nieco zaniedbanych, zakamarków i o ciekawej historii.

Wędrując dzielnicą w niedzielne popołudnie skupiliśmy się na 3 miejscach.

Ulica Staszica i trójkąt bermudzki

To jedna z najstarszych ulic na Jeżycach – wytyczono ją w 1894 r. Dawniej nazywała się Moltkego i znajdowała się przy niej fabryka papierosów Franciszka Ganowicza i Jana Wleklińskiego. Razem z dwiema innymi ulicami (Wawrzyniaka i Polną) tworzą tzw. „trójkąt bermudzki” z racji swoich nie najlepszych opinii w mieście (bezrobocie, patologia, brud). Jednak Staszica i okoliczne ulice zrobiły na nas duże wrażenie jeśli chodzi o klimat, jaki tworzą. Niektóre budynki ozdobione są z zewnątrz sztukateriami, a wchodząc do bram (nieraz przez oryginalne drzwi) widzimy ściany, z których płatami odchodzą kolejne warstwy farb, zdobienia pod sufitami kruszeją, a stare płytki na podłogach pękają. Lubimy takie klimaty.

Ulica Staszica w Poznaniu.
Ulica Staszica w Poznaniu.

Same Jeżyce mają ciekawą historię wartą wspomnienia. Zostały włączone do Poznania w 1900 r. W Jeżycach (jeszcze wtedy samodzielnej wsi) zainstalowano oświetlenie na drogach, kiedy w samym Poznaniu tego jeszcze nie było. Kobiety wczasach, gdy walczono o ich prawa, miały swój własny klub gry w kręgle. No i to tutaj powstał pierwszy dworzec kolejowy w okolicy.

Brama w kamienicy na ulicy Staszica. Poznań
Brama w kamienicy na ulicy Staszica.

Stary Ogród Zoologiczny

Mamy na myśli ten ogród przy ul. Zwierzynieckiej. To jeden z dwóch najstraszych ogrodów tego typu w Polsce. Został założony jeszcze w 1871 r. i w marcu obchodził 144 urodziny. Nie ma tu zbyt wielu zwierząt – kozy, małpki, kolorowe ptaki, różne gady i ryby. Całe zoo można obejść w godzinę, jeśli nie wykupi się wejścia do pawilonów zmiennocieplnych (8 zł bilet normalny, 6 – ulgowy). Warto wejść dla samego klimatu, gdyż budynki i klatki pochodzą sprzed niemal 150 lat.

Stare zoo w Poznaniu.
Stare zoo w Poznaniu.
Highlander, czyli krówka szkocka.
Highlander, czyli krówka szkocka. Chciałam ją zabrać do domu, ale Michał się nie zgodził.
Złotlin japoński w Starym Zoo.
Złotlin japoński w Starym Zoo.

Dom Tramwajarza

Szukając miejsca na obiad, przeglądaliśmy różne miejsca w internecie, do kilku nawet weszliśmy, ale… coś było nie tak. Przypomniała nam się wtedy polecana knajpa Pan Gar. Bardzo słusznie nam ją polecono. Gruzińska knajpa mieści się w starym Domu Tramwajarza.

Dom Tramwajarza - wejście do budynku.
Dom Tramwajarza – wejście do budynku.

Obecnie jest to kompleks kulturalno-mieszkalny. Składa się z trzech budynków w stylu neobarokowym. Ponieważ jesteśmy ciekawscy po zjedzeniu pysznego chaczapuri i kubdari udaliśmy się na szybkie zwiedzanie budynku. I zaskoczyła nas tam sala… sala teatralna na pierwszym piętrze budynku. Ładnie odnowiona, elegancka, która po przekroczeniu jej progów zabiera Cię w podróż kilkadziesiąt lat wstecz.

Pan Gar - knajpa gruzińska.
Pan Gar – knajpa gruzińska.
Dom Tramwajarza, sala teatralna.
Co nas zaskoczyło w Domu Tramwajarza? Sala teatralna na pierwszym piętrze.
Mieszkalna część kompleksu.
Mieszkalna część kompleksu.

Stary Rynek, koziołki i rogale

To nie był do końca off-road. Bo, wybaczcie, ale ominąć trykające się poznańskie koziołki?

Koziołki poznańskie.
Koziołki!
Renesansowy Ratusz w Poznaniu.
Renesansowy Ratusz.
Stary Rynek, Poznań.
Nie mogło zabraknąć selfie na Starym Runku.

Mam wrażenie, że Poznań ma jedną z najbardziej kolorowych starówek. Każda kamienica jest inna. Ciekawostką są wąskie kamienice stojące obok Ratusza. To jeden z niewielu przykładów zabudowy targowej – niskie, wąskie domy, należące niegdyś do biedniejszych kupców. W ich podcieniach handlowano świecami, solą czy też rybami,  dlatego potocznie zwano je budami śledziowymi. Obecnie nazywa się je domkami budniczymi, ponieważ kiedyś znajdowała się tam siedziba Bractwa Budników – budnicy wytwarzali smołę, dziegieć, popiół, potaż (substancja używana do wyrobu szkła, mydła, środków piorących). Zawód ten zniknął w XIX w.

Kolorowy Stary Rynek w Poznaniu.
Kolorowy Stary Rynek.
Domy budników w Poznaniu.
Stary Rynek i kolorowe domki budników.

Po południowej atrakcji przeszliśmy się uliczkami wokół Starego Rynku. Trafiliśmy do Rogalowego Muzem. Za 18 zł macie około godzinny kabaret, trochę historii Poznania, trochę nauki tamtejszej gwary, niemal gotowy przepis na upieczenie rogali w domu, kawałek rogala świętomarcińskiego i… certyfikat czeladnika.

Rogalowe Muzeum w Poznaniu.
Rogalowe Muzeum.
Rogale Świętomarcińskie.
Rogale świętomarcińskie.

Następnie nogi zaprowadziły nas, a jakże, na najwyższy punkt widokowy – do wieży w zamku na wzgórzu Przemysła. Wstęp kosztuje 12 zł, a oprócz windy (!) na wieżę z piękną panoramą Poznania, w cenie jest także zwiedzanie obszernego muzeum z licznymi eksponatami.

Zamek na Wzgórzu Przemysła
Zamek na Wzgórzu Przemysła
Panorama z dziedzińca zamku Przemysła w Poznaniu.
Widok z dziedzińca zamku.
Panorama Poznania.
Panorama Poznania i wichura na głowie.
Panorama Poznania.
Panorama Poznania.

Ciekawostką jest także pomnik… Bamberki. Jednego z mniej znanych symboli Poznania. Kim byli Bambrzy? Rolnikami sprowadzonymi z Brambergii w Niemczech w celu łatania poznańskiej gospodarki po epidemii cholery (a cholera przyjechała pierwszym pociągiem relacji Szczecin-Poznań). Obecnie bycie „bambrem” znaczy tyle, co bycie nieokrzesanym i niekulturalnym.

Poznańska bamberka na Starym Rynku.
Pomnik Bamberki na Starym Rynku.

Ostatnia wyspa na Warcie – Ostrów Tumski

Z zachodu otulony jest Wartą, ze wschodu Cybiną, która przepływa przez jezioro maltańskie. Na wyspę dostać się można dwoma mostami – Bolesława Chrobrego albo Mieszka I lub oszkloną kładką stanowiącą część Interaktywnego Centrum Historii Ostrowa Tumskiego. Ostrów był wcześniej miastem duchownym, a sama nazwa wyspy ze staropolskiego oznacza „wyspę katedralną”.

Wyspa to poznańska perełka, pełna fantastycznych zabudowań i zabytków. Znajduje się tutaj Bazylika Archikatedralna świętych Apostołów Piotra i Pawła (katedra), będąca jednym z najstarszych kościołów w Polsce i jednocześnie najstarszą katedrą w Polsce. Spoczywają tu pierwsi polscy władcy i prawdopodobnie to tutaj Mieszko I przyjął chrzest.  Świątynię otaczają kaplice, a najbardziej znana to Kaplica Złota (Kaplica Królów Polskich).

Katedra od tyłu...
Katedra od tyłu…
Katedra w Poznaniu. Ostrów Tumski.
Od lewej: Kościół Najświętszej Marii Panny in Summo i Katedra.

Kościół z powyższego zdjęcia datuje się na X w.  Poza tym mieszczą się tu: pałac arcybiskupi, kościół Najświętszej Marii, Psałteria czy Akademia Lubrańskiego, pierwsza wyższa uczelnia w Poznaniu, obecnie Muzeum Archidiecezjalne. Podobno w miejscu kościoła Mieszko I miał swoje książęce palatium, a do nich była dobudowana kaplica. Według archeologów była to najstarsza świątynia chrześcijańska na polskich ziemiach.

Koniecznie muszę też wspomnieć o śluzie katedralnej, której na zdjęciu nie uwieczniliśmy (nie wiem, jak to się stało…). Wybudowana w XIX w. jako część systemu fortyfikacji twierdzy Poznań. Miała służyć do podniesienia wód okalających twierdzę, utrudniając jej zdobycie. Teraz ze śluzy pozostał tylko zachodni przyczółek. Do 2011 r. stanowił magazyn archidiecezjalny, a następnie zaadoptowano go na część Interaktywnego Centrum Historii Ostrowia Tumskiego Brama Poznania. To kolejny poznański unikat na skalę europejską.

Ostrów Tumski - wieże.
Ostrów Tumski – katedra.
Ostrów Tumski nocą.
Ostrów Tumski nocą.

Malta – podrabiane jezioro

Zbiornik maltański obeszliśmy w połowie późnym wieczorem, wędrując z naszego campingu na Stary Rynek. Na piwo oczywiście. Polecamy, jeśli ktoś lubi romantyczne zachodu słońca – taka namiastka naszych warmińskich jezior. Polecamy też, jeśli ktoś lubi biegać. Albo jeśli ktoś ma ochotę wpaść na baseny solankowe. Nas ta przyjemność tym razem ominęła, bo… zabrakło nam dnia. Albo dwóch dni.

Jezioro maltańskie wieczorową porą w Poznaniu.
Jezioro maltańskie wieczorową porą.

Poznańskie pyry i sławetne rogale – o jedzeniu słów kilka

Jeśli chcecie zjeść pyry z dodatkami na zimno (śledzie, tuńczyk) albo na ciepło (wieprzowina, twaróg ze skwarkami), to zajrzyjcie do Pyra Baru na ul. Strzeleckiej. Dania są syte, niedrogie i bardzo smaczne. Za zupę, dwa razy drugie danie i piwo zapłaciliśmy 48 zł.

Pyra. Dobra pyra, nietypowo, bo z pastą z tuńczyka.
Pyra z Pyra Baru. Dobra pyra, nietypowo, bo z pastą z tuńczyka.

Najlepsze rogale znajdziecie w piekarni Piskorska tuż przy Starym Rynku (te w muzeum były nieco suche i… droższe). Wychodzi jakieś 7 zł za sztukę. Zastanawiamy się tylko, czy cena to kwestia tego, że to taki symbol poznański, czy jednak faktycznie koszta produkcji są tak duże, że i cena musi być adekwatna…

Na zdjęciu poniżej rogal z piekarni Piskorskiej. Natomiast czarna, mocna kawa i domowy sernik kupiliśmy będąc w kawiarni Cafe na Trakcie w Ostrowie Tumskim. Sernik też godny polecenia.

Najlepszy rogal świetomarciński.
Najlepszy rogal świetomarciński.

My mamy także wielką słabość do kuchni gruzińskiej, dlatego nie mogą zabraknąć gruzińskiej kuchni na naszej wycieczce. Jak już wcześniej wspominaliśmy – warto zajrzeć do Pana Gara w Domu Tramwajarza.

Chaczapuri, czyli smaki Gruzji w Poznaniu.
Chaczapuri, czyli smaki Gruzji w Poznaniu.

To jeszcze nie koniec

Nie możemy powiedzieć, że widzieliśmy w Poznaniu wszystko, co chcieliśmy zobaczyć. Zostało nam jeszcze kilka miejsc, które uwzględniliśmy w swoim planie, ale niestety nie upchnęliśmy ich w czasie. Może weekend i by wystarczył, gdybyśmy kilku godzin nie spędzili na blogerskim wydarzeniu. 🙂

Acha, Michał popełnił był wpis o innym z miejsc w Poznaniu. Ciekawi? Klikajcie, żeby poczytać o Rezerwacie Meteorytów Morasko.

Rezerwat Przyrody Morasko.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *