Miesiączka i kubeczek menstruacyjny, czyli kobieta w trasie

Miesiączkowe ABC

Postanowiłam, że napiszę o tym, jak to jest u mnie z okresem w podróży. Doskonale sobie zdaję sprawę, że każda ma inaczej. Zauważyłam jednakże sporo pytań związanych z miesiączką podczas podróżowania, więc może moje doświadczenia i obserwacje będą dla kogoś przydatne.

Bo czasem jej nie przewidzisz, czasem przyjdzie za wcześnie, czasem za późno, czasem Twój organizm „zwariuje” od nadmiaru dostarczanych mu bodźców i albo okres dopadnie Cię w najmniej spodziewanym momencie albo postanowi spóźnić się o tydzień. Różnie to bywa. Ja się staram być zawsze przygotowana.

Zabawa w stwórcę, czyli hormonalna jazda bez trzymanki

Niektóre z nas stosują hormony, m.in. aby regulować cykl. Sama kiedyś mając wyjazdy albo ważne wydarzenia bawiłam się w matkę naturę przesuwając miesiączkę nawet o dwa tygodnie – bo tak mi pasowało. Nie uważam, że robiłam mądrze i że było to najlepsze rozwiązanie, ale na tamten czas było mi tak wygodnie… Generalnie odradzam zabawę z hormonami. Sama po usunięciu tarczycy walczę o to, by moje TSH było zawsze w normie. I bywa różnie, niestety. Moja norma to okolice 0 (dla osoby dorosłej zdrowej – 0,4 do 4,0), ale w zeszłym roku na przełomie lipca-grudnia poziom hormonów wahał się w okolicach 30-39. Wyobrażacie to sobie? Huśtawki nastrojów, spadek energii, dodatkowe kilogramy, senność – nie idźcie tą drogą! Nie ingerujcie aż tak w swój cykl.

Moje miesiączkowe ABC

Miesiączkowe akcesoria pakuję w worek strunowy, oddzielną kosmetyczkę albo w kieszonkę ogólnej kosmetyczki. To zależy, dokąd się wybieram i ile mam miejsca w bagażu.

Do mojej okresowej kosmetyczki wkładam:

  • tampony,
  • podpaski,
  • wkładki higieniczne,
  • mokre chusteczki,
  • mini podręczne pudełko na tampony,
  • woreczek strunowy (na zużyte rzeczy – nie zawsze mam gdzie wyrzucić od razu),
  • kubeczek menstruacyjny.

Jeśli chodzi o te przydasie jednorazowego użytku, to kupuję te najtańsze z Biedronki albo Rossmanna. Mam swoje sprawdzone i jakoś nie czuję potrzeby płacić za np. markowe tampony 2-3 albo i 4 razy więcej.

Hit czy kit – kubeczek menstruacyjny

Że co? I tak go tam wkładasz? Tak po prostu? Tak, tak po prostu. Nie będę się wciągać w szczegóły, ale aplikacja kubeczka jest szybka i łatwa. Trzeba go jednak przed każdym użyciem wyparzyć, a po użyciu – dokładnie umyć w bieżącej wodzie z mydłem.

Kubezek menstruacyjny - porównanie wielkości do dłoni.
Kubeczek menstruacyjny – porównanie wielkości do dłoni.

I tutaj pojawia się pierwszy minus: jeśli nie masz dostępu do bieżącej wody, to z użyciem kubeczka może być kiepsko, jeśli chcesz zadbać o higienę. Nie testowałam innych możliwości dezynfekcji (nie wiem nawet, czy są takowe) prócz wrzątku i mydła.

Kubeczek powinno się wyjąć po 12 godzinach. Nie miałam odwagi w nim spać, coby się nie przelał.

Kubeczek menstruacyjny.

Jeśli chodzi o użytkowanie, to dla bezpieczeństwa (a raczej komfortu psychicznego) dodatkowo stosuję wkładki. Przydała się dosłownie raz, już pod koniec dnia. Także szczelność kubeczka oceniam na 6.  No, jednak jest jedno małe „ale”. Czasem kubeczek obniża się i jeśli się tego nie poprawi, to można odczuwać lekki dyskomfort. Po prostu czuć tę kulkę u spodu kubka. Coś jakby chciało się siku… Ciężko wytłumaczyć, myślę, że to bardzo indywidualna kwestia.

Cena kubeczka nie jest zbyt wygórowana i można go dostać w Rossmannie za 55-65 złotych (zależnie czy akurat trafisz na promkę). Zważywszy wydatki związane z tamponami, podpaskami i wkładkami, to myślę, że warto. Co prawda ja na swoje potrzeby wydawałam maksymalnie 20-25 złotych miesięcznie. No, ale mieć a nie mieć, to jednak różnica. A taki kubeczek można używać przez wiele długich miesięcy. Niektóre panie pisały nawet o latach, ale nie jestem pewna, czy przez lata używały tego samego kubka. 😀

Kubeczki mają też różne rozmiary. Na opakowaniach i w internecie jest dobrze opisane, jak dobrać rozmiar względem swojej budowy ciała i obfitości okresu.

Do kubeczka dołączone jest plastikowe pudełko, w którym przechowuje się kubeczek. Ja w tym pudełku także go wyparzam. Oprócz tego dostajemy kwiecisty woreczek, aby wszystko dyskretnie schować. 😊

Aha, no i można przy nim stosować lejek. 😉 Jaki lejek? O, tutaj poczytaj.

Kubeczek z całym zestawem.

Podsumowanie: kubeczek menstruacyjny moim odkryciem 2018 roku

Póki co, bo do końca roku jeszcze hohoho… Jednak jak na razie wiedzie prym wśród testowanych nowości.

Do sedna.

Plusy:

  • wygoda stosowania, można zapomnieć na cały dzień o miesiączce,
  • łatwy i prosty w obsłudze,
  • szybkie i łatwe czyszczenie (o ile jest woda),
  • oszczędność – niewielka cena względem użyteczności.

Minusy:

  • czasem można odczuwać lekki dyskomfort,
  • raczej nie użyjesz, gdy nie masz dostępu do bieżącej wody.

A Wy jakie macie patenty na podróżowanie z miesiączką? Może zapoznałyście się z kubeczkiem już wcześniej? Ja żałuję, że dopiero teraz, bo bieganie po górach z tamponami do najfajniejszych rozrywek nie należy. 😀

4 Replies to “Miesiączka i kubeczek menstruacyjny, czyli kobieta w trasie

  1. Kiedyś się zastanawiałam nad takim kubeczkiem, ale to wciąż chyba zbyt „egzotyczne” rozwiązanie jak dla mnie. Choć kto wie… może to kwestia przekonania się i wprawy 🙂

    1. Zapewniam, że trzeba się przekonać. Podobno to taka ciekawostka, która jest stosowana od kilkudziesięciu lat (!), a u nas? Cisza. Do tej pory mało kto o tym wie… A szkoda. 🙂

  2. Ciekawe rozwiązanie, ale jeszcze nie przetestowane przeze mnie. Jednak bardzo przydatne, zwłaszcza gdy w podróży jest ciężko z czystą toaletą czy w ogóle dostępem do niej. Myślę że rozwiązanie warte uwagi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *